środa, 25 maja 2016
ROZDZIAŁ 2 "Szpital
ROZDZIAŁ 2 = POGROM
-oczami Ellingtona-
Po imprezie jeszcze nie posprzątane a Delly siedzi na kanapie z herbatą i gapi się na mnie wzrokiem jakby chciała mnie zabić.Dobra przyznam że ma powody przecież ostatnio jak robiliśmy ciasto dzwoniliśmy po straż a jedyny pokój który spłonął należał do niej.Dobra sam bez bicia przyznaję że cała wina leży po mojej stronie. Naprawiałem sufit z przecieku i wycierałem ze śladów butów Rocky'ego gdy nagle Rydel zaczęła się dusić. Ross zemdlał, Riker zaczął świrować Rocky krzyczeć a ja płakać .Tak płakałem! Muszę się przyznać ,że od jakiegoś czasu jest mniej denerwująca niż kiedyś. Ross coś do mnie gada
-Ell ogarnij się. Nie wiem co się z tobą dzieje ale
-Wiem .Ale ja nie daję już rady!
-O co ci chodzi?
- ja ją kocham i nie mogę patrzeć jak Ona cierpi!
-Wow . Posłuchaj mnie ona jest jeszcze tu i żyje więc wyznaj jej co czujesz.
-Masz rację . Jak mam jej to powiedzieć to teraz.Pa!
Podszedłem do Rydel i zacząłem mówić
- Ja Cię kocham jak nie wiem co!Jesteś dla mnie wszystkim i to co wtedy mówiłem to nie prawda.Wybacz
-Wybaczam.Ale to nie przez was się dusiłam
- A przez co?Bo może dam radę Ci pomóc.
- to przez to
i pokazała małą butelkę która wyglądała jak wiśniowe perfumy. No co mam siostrę to się troszkę na tym znam
-Karetka zaraz przyjedzie a ja będę z tobą cały czas i Cię nie opuszczę
-Ell dziękuję , to bardzo miłe ale racze dam radę
A więc zostałem i posprzątałem ponieważ wszyscy pojechali z Rydel
okej wszystko ogarnięte a ja oglądam Hello Kitty .No kurde moja dziewczyna dała mi uzależnienie!
Ale nie ma co się przejmować bo nikt mnie tu nie widzi.Spoko,bajka się skończyła,a ja chyba pójdę do szpitala odwiedzić Rydel.Kiedy pielęgniarka spytała kim jestem da pacjentki musiałem zacząć poważnie kłamać,wszystko dla niej
-Jestem mężem panny Rydel.Tak więc czy powie mi pani gdzie ona leży?
-Sala 307 piętro drugie pójdzie pan schodami albowiem winda uległa awarii
-Dziękuję!
Biegnę ile sił w nogach i w końcu dotarłem do sali w której leżała moja ukochana
Ell jak tu wszedłeś?-spytała Rydel
Muszę udawać twojego męża ,więc jak będzie tu przyłazić to weź mnie jakoś słodko nazwij albo pocałuj czy coś-mówię
Ell,to słodkie ale my nadal jesteśmy wrogami nie możemy się spotykać ale możemy uzgodnić że na próbach będzie jak dawniej a na koncertach i jak będziemy sami to nie musimy się ukrywać-powiedziała czym trochę ostudziła moje nadzieje na udanie się planu
No, wiem nasi rodzice są wrogami .Jak się dowiedzą dostaną szału i ukażą nas na co najmniej milion lat
-oczami Rydel-
Nie no mój braciszek ma dziewczynę!Wow Rydel masz zapłon bo on ją ma już on czterech miesięcy . Po podaniu mi leków przez które trochę świruję biegam po sali jak głupia ale co tam. Jest już wieczór i pora na wypis.Juhu!Dobra na serio coś ze mną nie tak . Chyba zadzwonię do Lauren ,koleżanki którą lubi Rocky
- No hej Rydel jak tam?Dawno się nie odzywałaś
-Sorry ale chłopaki taki mnie wkurzyli że nie chciałam z nikim gadać
-Rozumiem.Mogę Cię o coś prosić ?
-Jasne
- Umówisz mnie z Rockym ?
- Czekaj...ty go lubisz!
-Nie drzyj się bo nas Rocky usłyszy
- On już poszedł
-Jak mu zdradzisz to zostaniesz w tym szpitalu na dłużej
No i się rozłączyła a ja jestem już spakowana i szczęśliwa że w końcu zobaczę Ellingtona
może to dziwne ale on już nie wkurza i nawet jest znośny a to już nowość totalna
Jestem już w domciu ,tak domciu wariatów .A tam czekała na mnie niespodzianka ,w postaci kolacji przyszykowanej przez Ellingtona .Moje zaskoczenie nie miało granic możliwości(mniej więcej 12/13). Dziwnie się czułam z myślą ,że chłopak którego jeszcze całkiem niedawno nie lubiłam zrobił mi kolację. Siadłam i zaczęłam mówić
-Posłuchaj ja nie mam pojęcia co powiedzieć .Jedyne co mogę to:Wow
-Heh.Dzięki ale sam nie dałbym rady ponieważ pomagał mi Ross
- Na poważnie? I tak dziękuję. To niesamowite
Gdy skończyliśmy odezwał się Ross
-Przepraszamy za nasze zachowanie.Nie sądziliśmy że to tak się zakończy
- Lekarz mówił że to może przez waszą dobrą energie wszystko jest ok
-Najważniejsze że tu jesteś
-Aww dzięki.Jesteście ekstra!Kocham was wariaty!
-perspektywa Ellingtona-
mam nadzieję że jej się spodoba.Na razie wygląda na szczęśliwą ,no ale każdy wie że dziewczyny często zmieniają zdanie
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ten rozdział może krótki ale przynajmniej jest.Czytajcie i pozostawcie po sobie ślad w postaci komentarza
i mam zagadkę;Jakiej postaci się doczekamy w nadchodzących rozdziałach?
1 kom = 3 rozdział
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz