niedziela, 26 czerwca 2016
Rozdział 3 -Niespodzianki
Rozdział 3 -Niespodzianki i wyjazdy
perspektywa Rikera
Po tej kolacji Rydel jest szczęśliwa jak nie wiem co. A kiedy ja kogoś znajdę !Sam nie wiem ,ale jeszcze nie teraz. Obecnie wszystko jest okej ale nie u Rossa .Ten cały dzień snuje się po domu z nieszczęśliwą miną. Tak czy inaczej rozpoczynamy akcję "Połączyć Rydellington"
Rozpoczynamy chat na skype
Rydel : Eee co to ma być?
Rocky :To co paczysz siostra
Ellington :Dołączę z pytaniem do tej blondi
Ryland : Hej goście !Co robicie?
Rocky: Spójrz na nazwę czatu
Stormie :Co ja tu robię?
Riker :Też jesteś wtajemniczona w plan ;D
Ross ustawił(a) swoją nazwę jako naleśnik
Naleśnik : A ja mam super nazwę a wy mi zazdrościcie!
Ell: No ej też chcę być czymś fajnym!
Rocky ustawił (a) nazwę Ellingtona jako Rocky
Ell:coś nie podziałało co? Haha
Rocky: Co? Jakim cudem
Ross :On jest odporny na zmiany
Rocky :No tak. Racja
Riker: Dobra kończymy to bo nic z tego nie będzie
I tak wszystko się skończyło. Ale nie w tej historii tylko na czacie .Rocky do mnie podszedł
- Chyba się nie udało
- No niestety .Spróbujemy znów ale później bo teraz to głodny jestem
-Ty zawsze jesteś głodny!
-Też racja ale teraz to już szczególnie
-Ja też, to co robimy?
-ciasto
-No tak ciebie to o takie rzeczy pytać nie trzeba
-Ty to dopiero teraz zrozumiałeś
-Nom mam słaby zapłon
-To wiem .To robimy to ciasto?
-Ty a może jeszcze Rossa przyciągniemy
-Co? A czemu niby
-Bo on całkiem dobrze piecze i gotuje czyli całą robotę zrobi za nas bo my to sieroty kuchniowe
-Ty masz rację!
-Hahahah!Jak zawsze!
-No chyba nie!
-Wieczny dzieciak!
-Racja
- Dobra już go wołam
-Ok
-Ross weź przyjdź na chwilę
-A po co?
- Chcę Ci wręczyć prezent
-Ale jest styczeń!
-A co to już nie można kochanemu bratu?
-No już okej
No dobra już schodzi
-To gdzie mój prezent?
-Wiesz z tym prezentem to trochę skłamaliśmy żebyś tu przyszedł
-A ja wam ufałem
-Oj sorry Ross
-No okej no!
-A może ciasto zrobisz?
-A na jakiej zasadzie to będzie działało?
-Na takiej zasadzie że ty dla nas coś upieczesz a my przez rok sprzątamy twój pokój
-Stoi!
-ok
-Ale wy wiecie że tam mrówki są co nie?
-No raczej .. że nie
-No to teraz już wiecie .Powodzenia
I odchodzi. Totalnie się wkopaliśmy
-To trzeba chyba zacząć sprzątać ten pokój
-No ale tam są mrówki!
-On tylko żartował
-I tak lepiej wziąć jakiś spray na mrówki
- No wiem
Posprzątaliśmy ten pokój ja będę miał traumę .Kiedy już się uspokoiłem poszedłem do kuchni zastając coś czego nie spotyka się codziennie .Ellingtona w stroju pandy śpiewającego Cali Girls .Kilka razy przecieram oczy by sprawdzić czy wyobraźnia nie płata mi figli .To mi się nie wydaje!Ej!Tam na górze ,mam normalne życie? Wiem że nie .To byłoby całkiem normalnie gdyby nie to że jeszcze tańczył kaczuszki .Ross leć po kamerę! Jakby za machnięciem magicznej różdżki Ross wchodzi do pokoju .Dobra to już jest straszne .Kolejny dochodzi Ellington proszący blondyna nr.2(Rossa) o wyjście .Ten posłusznie wykonał jego polecenie .Cały czas zastanawiałem się po co to zrobił ale już nie pytałem bo kiedyś i tak mi powie. Ten moment właśnie nadszedł .Nabrał powietrza i mówił "jak z karabinu"
ZakochałemsięwRydelpomóżmicośwymyślićjakjejtopowiedzieć- powiedział
Raczej rozumiem co powiedziałeś i tak ,pomogę Ci-Rzekłem czym doprowadziłem do głupawki bruneta
Dzięki dzięki dzięki-krzyczał po czym przytulił mnie
Ahhhh . Kiedy będę mieć normalne życie? Wiem powtarzam się ..ale cóż poradzić jak nie ma się dokładnych przedstawicieli zdrowych umysłowo w rodzeństwie ?Tylko ja i Rydel jesteśmy w miarę normalni
Mam plan ,ale nie wiem czy się uda-mówię bez przekonania
To mów a nie już czarne scenariusze wymyślasz!-pogania mnie
Może słabe ale jest:powiedz jej co czujesz-mówię spokojnie
Kurde,faktycznie słabe ale się uda-powiedział z przekonaniem
Mam nadzieję-mówię w przeciwieństwie do niego kompletnie bez przekonania
Dobra idę spać bo już masakrycznie późno ,po wejściu do pokoju myślałem że to zły sen .Rydel leżała na podłodze cała we krwi.Zastawiając się co się stało dzwonię po pogotowie. Przyznam że mam łzy w oczach.Boję się o nią.
-W szpitalu-
-Oczami Rocky'ego -
siedzimy w tym korytarzu już ponad 2 godziny i nic nie wiemy,zrobili jej różne badania a nie powiedzieli co z nią.Przed szpitalem poczekaliśmy aż się obudzi,bo to raczej nie ma sensu jakby dalej była nieprzytomna.Mam nadzieję że będzie dobrze.Już jest na sali.Wyniki przyślą za kilka dni.A ja nie wyjdę z tego zasranego szpitala dopóki ona się lepiej nie poczuję!Ellington też to sobie obiecał.Piękna z nich parka!Poszedłem za nią do sali żeby sprawdzić jak ona się czuje.Nie zgadniecie co zobaczyłem?Rydellington się całowało!Kiedy tylko mnie zobaczyli oderwali się od siebie jak oparzeni.Ona zarumieniona schowała się pod kołdrą a on wybiegł z sali niczym struś pędziwiatr.Kiedy wyszedłem on wrócił i zaczął rozmawiać z Dell,postanowiłem ich podsłuchać.Usłyszałem coś niezwykłego.Nie powiem reszcie bo Ryd mnie zabije!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz